Gyros Hot
Gyros Hot, Generała Romualda Traugutta, Wrocław, Polska
Wielka porcja, barowy klimat i... niesmaczna niespodzianka w głębi bułki (Gyros Hot)
Lokal z zewnątrz raczej nie przyciąga wzroku i nieszczególnie zachęca do wizyty, a wewnątrz wita nas wystrój, który czasy swojej świetności ma już zdecydowanie za sobą. Miejsca do siedzenia jest jednak całkiem sporo. Nie jest to typowy punkt z kebabem, a miejsce o zdecydowanie bardziej barowym klimacie. W rozbudowanym menu znajdziemy mnóstwo opcji obiadowych, choć to właśnie "zestawy kebab" widnieją jako pozycje polecane. Tego dnia miałem akurat ochotę na knyszę. Widząc na ruszcie wołowinę będącą typową "kulą mocy", bezpiecznie postawiłem na kurczaka (gyros). Całość wziąłem na wynos, by zjeść na pobliskich ławkach nad wodą.
Bułka i pierwsze wrażenie
Po rozpakowaniu zamówienia oczom ukazała się naprawdę duża bułka. Z uwagi na to, że danie figuruje jako knysza, spodziewałem się nieco innej kompozycji – zabrakło mi chociażby klasycznej prażonej cebulki. Sama bułka (6/10) to raczej standardowe, niezbyt wyszukane pieczywo, ale trzeba przyznać, że po przesiąknięciu tłuszczem z kurczaka i sosem, przy pierwszych gryzach jadło się to naprawdę z wielką przyjemnością.
Mięso i sosy
Wybór kurczaka (7/10) okazał się dobrą decyzją. Mięso było dobrze przypieczone, solidnie doprawione i stanowiło bardzo mocny punkt całego dania. Świetnie zagrał też sos czosnkowy (7/10) – wyrazisty, dość mocno czosnkowy i po prostu bardzo przyjemny w smaku. Warto zaznaczyć, że fani pikanterii mogą być lekko zawiedzeni, gdyż w tej kompozycji brakuje ostrego sosu.
Warzywa – gwóźdź do trumny
Na początku warzywa wydawały się w porządku – klasyczny zestaw, jakiego można oczekiwać w tradycyjnej knyszy. Niestety, ocena tej sekcji to zaledwie 2/10. Powód? Jedna z surówek umieszczona w głębszej partii bułki okazała się po prostu niesmaczna. Zepsuła balans smakowy do tego stopnia, że jest to pierwszy oceniany przeze mnie "kebab", którego ostatecznie nie byłem w stanie dokończyć.
Stosunek jakości do ceny i rozmiar
Knysza kosztowała 29 zł, co przy obecnych realiach rynkowych plasuje ją w kategorii opcji tanich i budżetowych. Rozmiar porcji oceniam jako „duży” – jest to kawał konkretnego jedzenia. Mimo że musiałem skapitulować przed końcem ze względu na niefortunną surówkę, to objętościowo najadłem się bez problemu, choć lekki niesmak po samej końcówce niestety pozostał.
Podsumowanie
Kurczak i sos zwiastowały solidny barowy posiłek, ale wpadka z surówką mocno obniżyła końcowe wrażenie. Patrząc po ogólnie dobrych opiniach tego miejsca na Google Maps, niewykluczone, że po prostu miałem pecha, moje kubki smakowe nie polubiły się z tym konkretnym dodatkiem, lub po prostu w tym lokalu warto zamawiać zupełnie inne pozycje z obszernego menu.

